żebranie

Cyganie, złodziejstwo, pieprzeni domokrążcy…

No cóż, ten temat sam się przypałętał przez ostatnie wydarzenia… Można go wykorzystać, bo i tak chyba nie mam nic ciekawszego. Nie ma co czekać, trzeba pisać, ponieważ sprawa wydaje się być w mojej ocenie dość ciekawa.
cygan

Idąc na targ zawsze napotykam grupę cyganów. Klęczą tylko niemalże szarpiąc nogawki od spodni błagając o pieniądze… I nie byłoby w tym nic zabawnego, gdyby nie pewien fakt – mianowicie jest to jedna rodzina rozciągnięta na drodze od centrum po bramy targu… Od babci która prosi o pieniądze za modlitwę, przez ojca rodziny rzekomo kalekiego (kalectwo u tych rumunów to pojęcie względne) i matkę z niemowlakiem na rękach, wyróżnić można też dziewczynę z gimnazjum, aż po dzieci w wieku „podstawówkowym” – które także klęczą w sposób taki, by żaden wchodzący lub wychodzący z targu nie mógł przejść nie zauważając ich… Klęczą tylko i krzyczą „daj! daj!” – ręce zdrowe mają to niech skarpetki na drutach dziergają, a nie… Ktoś powie iż lepiej jest jak klęczą sobie i żebrają, niż żeby mieli kraść! Fakt, zgodziłbym się, gdyby było właśnie tak… Ale te cholery do południa żebrają, a popołudniem kradną! Dzieciaków mają tyle naklepanych, że mogliby spokojnie przedszkole prowadzić…  Rozumiem oburzenie części osób, która to czyta – jednakże zaraz dojdziemy do czegoś jeszcze bardziej interesującego więc proszę o spokój! Na spełnienie moich słów nie musiałem czekać! Faktycznie popołudniu zadzwonił domofon, w słuchawce dało się słyszeć tylko „Moja siostra! Pomocy! Ratunku!”, dalej słuchawkę wypełnił tylko trzask i szumy. Sam nie wiem dlaczego – ale odruchowo otworzyłem drzwi na klatkę… Dla ciekawości spojrzałem przez judasza by zobaczyć czy nikt nie idzie… A tam co? Ta cyganka z targu, która chwilę temu żebrała teraz przyszła pod moje drzwi… Otworzyłem je, prosiła o wodę dla siostry, która ma padaczkę (sic?) – raczej woda, by je nie pomogła… Ale jestem przecież miłym człowiekiem prawda? Zawołałem mamę i poprosiłem ją, by nalała szybko wody do butelki. Dziewczyna stałą oniemiała – liczyła iż odejdę od drzwi i tym samym ona będzie mogła zabrać jakieś rzeczy z przedpokoju (ludzie bardzo często- w tym ja także- trzymają portfel w sionku/przedpokoju żeby nie zapomnieć go idąc na zakupy)…  Nie wiedziała co ma robić, czekała jeszcze chwilę póki nie usłyszała odkręcanej wody – wtedy szybko zaczęła uciekać krzycząc do kogoś na dole „uciekamy, nic z tego!”. To jest właśnie wdzięczność za chęć okazania pomocy. To cygańskie kurestwo, bo inaczej tego nie można nazwać, jest cholernym wrzodem na dupie! Nawet zaraz po tym zdarzeniu pomyślałem sobie „wot paranoja… cygan w domu piniędzy brok”… Nie mówię, że tylko cyganie tak postępują, kradną czarni, kradną żółci, biali, politycy. Jednakowoż bezspornym jest iż najczęściej da się słyszeć o kradnących cyganach – ja sam znałem tylko jedną osobę narodowości romskiej, która była w porządku, a cała reszta to pieprzeni złodzieje (lub chodzące przekręty)…
Czasy mamy takie a nie inne, to nie podlega dyskusji – ale złodziejstwa nienawidzę! Potępiam wszystkich, którzy się do tego posuwają…
cyganka

Teraz w ramach poruszenia tego tematu przedstawię kilka najczęstszych sposobów wykorzystywanych przez kradziejów chodzących po domach:

1) Sposób na sprzedaż zasłon/dywanów/koców – Działanie na trzy osoby – dwie wchodzą do domu rozkładają materiał celem przedstawienia go klientowi i wtedy dziecko po cichu wchodzi do najbliższego pokoju plądrując go. Dwie panie tak długo będą obracały i zagadywały ofiarę, póki dziecko nie opuści domu – wszystko zaplanowanie jest czasowo. Działają przez około 5-10 minut by dać czas na kradzież czegoś drogocennego. Potem jak łatwo się domyślić uciekają tak szybko jak przyszły.
2) Sposób na” karteczkę” – Przychodzi młoda osoba dość śpiesząca się, prosi o kartkę i długopis, lub o napisanie kartki z pewną informacją – argumentując to pilną sprawą do sąsiadki z góry, której teraz aktualnie w domu nie ma, jak też i nie ma z nią kontaktu, ale informację musi otrzymać. Dlatego gdy osoba odchodzi chcąc pomóc wtedy złodziejka/złodziej woła drugą osobę i wchodzą do mieszkania poszukując portfeli/ kluczy/ cennych rzeczy… Działanie wymaga precyzji – przecież znaleźć coś i napisać nie zajmie więcej niż 2-4 minuty! W tym czasie zdążą ukraść co trzeba, okaże się też iż kartka była niepotrzebna…
3) Sposób na stary piecyk gazowy – przychodzi ktoś rzekomo z gazowni i na chama wlatuje do łazienki oglądając piecyk/bojler informując iż jest to stary model, a gazownia ma podpisane umowy z firmami tanio wymieniającymi piecyki na nowe (ale piecyk ten nie jest ani nowy, ani tani – można zatem zapłacić do 7000 zł za  starego grata tylko lekko odnowionego). To też jest forma naciągania i kradzieży jednak nie tak perfidnej jak w przypadku wtargnięcia do domu i zabrania czegoś. Tutaj jest bardziej kradzież poprzez oszustwo.
4) Sposób na abonament telefoniczny/kablówkę/itp. – Wszystko odbywa się jak w punkcie 3). Dochodzi do pośredniej kradzieży tudzież wymuszenia.
5) Sposób na „hardcora dwuosobowego” – Jedna osoba zagaduje właściciela domu, druga wchodzi do domu przez otwarte okno/tylne drzwi/ kurwa choćby i przez komin! Nie ważne! Jesteśmy zagadywani a ktoś spokojnie sobie plądruje nasze domowe zaplecze… Słyszałem o częstych przypadkach trzymania pieniędzy w kuchni (np. w słoikach czy pustych opakowaniach po płatkach).
6) Sposób na hardcorową rodzinkę… – To już jest sposób totalnie wyjechany w kosmos!! Twój dom jest obserwowany dłuższy czas - najczęściej w nocy lub gdy nikogo nie ma dochodzi do włamania i łupienia całego domu – nikt nawet nie zdąży policji wezwać – bo złodzieje będą wszędzie! Co ciekawe… Złodzieje nie porywają się na domy ubogie, lub przesadnie bogate – w tych pierwszych nic nie ma, a tych drugich nie złupią przed przyjazdem policji czy firmy chroniącej dom! Dlatego na cel wybierają domy pospolite – „średniaki”.

Pytania tematu:
Kto najczęściej jest okradany?
Wykorzystuje się przeważnie ludzi starszych – bardzo ufnych i pomocnych, których łatwo można okraść/oszukać. Wykorzystuje się też pomoc dzieci – np. gdy dziecko otworzy drzwi (i siedzi samotnie w domu), wtedy złodziejowi już wiele nie trzeba…
Jak zatem należycie chronić się przed złodziejami?
Nie ufać zbytnio, korzystać z judasza przed otwarciem drzwi jak też dodatkowo zabezpieczyć się łańcuchem w drzwiach z grubym ciężkim do przesunięcia mechanizmem blokującym. Trzeba też pamiętać, by nie oddalać się od drzwi przed ich zamknięciem. Zainwestować też można w alarmy – ale to kosztowna zabawa…
Gdzie szukać pomocy w razie kradzieży?
Nie łudźmy się… Policja wiele nie zdziała. Szukanie złodzieja to jak szukanie igły w stogu siana (chyba, że dany złodziej jest już policji znany i go rozpoznamy na zdjęciach) Zarzutów jednak dużych nie będzie – szczególnie teraz po zmianie przepisów… O odzyskaniu pieniędzy tym bardziej nie ma co mówić! Zarzuty nawet jak się pojawią to i tak tylko zawiasy bądź niewielka kara pieniężna/pozbawienia wolności. Pomoc udzielić nam mogą tylko przyjaciele czy rodzina – np. pożyczając trochę gotówki na przeżycie miesiąca…

 telewizor

 UWAGA!! Jeżeli uważasz, że jestem nietolerancyjną osobą – to fakt, masz rację! Jestem nietolerancyjny szczególnie dla złodziei!
Wszelkie zastrzeżenia, lub spostrzeżenia proszę kierować w komentarzu. Jeżeli też byłeś/aś świadkiem bądź ofiarą kradzieży w jakikolwiek sposób – również proszę o podzielenie się tym :)