Człowiek

O człowieku cz.2 i cz.3

Mózg

   Wcześniej pisałem o zachowaniach, teraz jednak przejdę do samego mózgu. Czas mnie nagli, mam sporo tematów do nadrobienia, tak więc nie ma na co czekać, tylko trzeba ruszać z koksem.

Mózg jest zagadką, setki miliardów informacji do potęgi nieokreślonej – daje niesamowity przedsmak tego do czego jesteśmy zdolni. Potrafimy zapamiętywać ważne rzeczy, te mniej ważne również potrafią utknąć nam w głowie – chodzi mi o to, jak bardzo przydatnym jest zagłębienie się w przeszłość. Wspomnienia, zadania, myśli – To wszystko krąży gdzieś pod czaszką, jest potrzebne do stworzenia obrazu, który pozwoli nam uzmysłowić sobie co się stało, bądź do czego zmierzamy. Przeszłość to tylko fragment tego co potrzebne jest nam do odbioru teraźniejszości… By ocenić aktualne zdarzenia nasz mózg przewiduje trzy kroki do przodu (jednocześnie pozostawiając harmonię wykonywania obecnej czynności). Tak więc na prostym przykładzie zaobserwować można np. że pisząc na klawiaturze, naciskam klawisze z opóźnieniem biorąc pod uwagę myśli, które mam w głowie. Słowa nie są tym samym bardziej przemyślane, one jedynie czekają na potwierdzenie, a raczej wykonanie ich zapisu poprzez pracę dłoni.

Teraz ciekawostka jest taka, że nie potrzeba mieć pełnego mózgu, by funkcjonować normalnie. Pełność mózgu to nic innego jak brak uszczerbków na jego powierzchni, bądź w jego strukturze. Zdarzenia losowe – wypadki – bądź zdarzenia biologiczne -braki naturalne/mutacje/choroby- często nie mają wpływu na funkcjonowanie organizmu. Szacuje się że człowiek wykorzystuje łącznie do 30% maksymalnie rozumu, zatem 70% w ogóle jest mu niepotrzebna – czyż nie? Wypadki doprowadzające do uszkodzenia mózgu ze stratami pokazują, że to nie uszczerbek a krwotok śródczaszkowy może zabić. Są ludzie, którzy nadziali się na harpuny, mieli noże w głowach, gwoździe, był też boss mafii, który dostał dwanaście kulek w tył czaszki wstał zabił napastnika i doszedł o własnych siłach do szpitala. Wszystkie tego typu przypadki bez krwotoku wewnętrznego nie kończą się śmiercią. Ludzie mówią, poruszają się dalej tak samo – o dziwo nie mają też  luk pamięciowych… Tak więc cieżko orzec czy uszkodzenie nieistotnej części mózgu powoduje jakieś konsekwencje. Pewne jest to, że Ci ludzie żyją i funkcjonują jak wszyscy inni.

Wątroba

Wątroba – wątrobę lekarze dzielą na 6-8 segmentów (w zależności od jej wielkosci) jedak wątroba ma silne zdolności regeneracyjne co pozwala usunąć jej cztery płaty a one i tak odrosną. Jednakże ciągłe uszkadzanie tego samego fragmentu doprowadza do bezpowrotnego utracenia go. Dzieję się tak na zasadzie wielokrotnej ingerencji. Momórki zbyt świeże nie będą basowały do układu podstawowego wątroby – coś podobnego dzieje się gdy ktoś cierpi na marskość wątroby lub zatruje ją silnymi toksynami. 
Przeszczep wątroby od zwierzęcia również jest możliwy ale nie jest wykonywany na zachodzie. próbowano ustalić prawdopodobieństwo odrzucenia owego materiału – co się okazuje… Tkanki świni bardziej pasują do nas niż tkanki drugiego człowieka, występuje mniejsze prawdopodobieństwo nie przyjęcia się przeszczepu. O tym się nie mówi dość głośno, ale ludzie (bogaci ludzie) wyłożyli sporo pieniędzy na tworzenie własnych kolnów, konowanie owiec było bardzo efektowne pod względem podobieństwa genetycznego. A sklonowanie samego siebie to nic innego jak tylko utworzenie banku organów potrzebnego do przeżycia – raczej jego ratowania. Projekt ten ma prawo bytu, ponieważ pracę nad klonami trwały od początków 1940 roku. Amerykanie, Niemcy, Rosjanie pragnęli mieć żołnierzy doskonałych – tanich w utrzymaniu, siejących postrach i oddanych na śmierć… Wojny przeminęły w Europie (przynajmniej te większe) ale badania pozostały. Kontynuowano je długi czas oczywiście z dopiskiem – ściśle tajne…

O człowieku cz.1

Ludzki rozum

   Trzeba się na moment zatrzymać i rozejrzeć dookoła, by zdać sobie sprawę z tego jak wiele człowiek potrafi osiągnąć. Bez przerwy myśli, owe myśli napędzają go – zaczyna tworzyć, wznosić konstrukcje, kreować siebie i otoczenie. Wszystko potrafi dojrzeć nie robiąc nawet kroku. Rozum jest pewnego rodzaju kameleonem – potrafi się idealnie dopasować do otoczenia, lub umie też nas przed nim blokować…

   Zaskakujące jest to jak zachowujemy się sami (bez niczego i nikogo w pobliżu), w gromadzie znajomych, lub będąc samemu pośród tłumu. Jeden człowiek a trzy jego zachowania w normalnych codziennych sytuacjach. Jeden człowiek a trzy jego odzwierciedlenia…
Będąc samemu, kompletnie samemu – nie myślimy o tym, co nas otacza… My prowadzimy dialogi z samym sobą, robimy to cicho lub głośno,  czasem lubimy śpiewać lub rozważać jakieś mało istotne kwestie. Jednak pozwalamy sobie na odrobinę swobody i nie przejmujemy się tym, że ktoś nas zobaczy, usłyszy… Jesteśmy we własnym świecie, z własnym rozumem i tylko nam wiadomymi myślami. Często sam potrzebuję pogadać ze sobą, siadam wtedy gdzieś na uboczu, myślę nad tym co jest, co się do tego przyczyniło, – tworzę plany i obrysy mojej rzeczywistości, ścieżki wyborów czy margines popełnionych przeze mnie błędów. Widzę świat w sposób bardziej ułożony przez siebie, każdy późniejszy mój krok zdaje się być pewniejszy, a droga zaś lżejsza. Wiem czego od siebie wymagać, czy jak postępować, lub długo nad czymś myśląc odnajduję pewne rozwiązania wcześniej jakby niewidoczne, zakryte przed moimi oczyma. Wszystko jest tutaj – w głowie – dalej nie trzeba sięgać…
Ale teraz w gromadzie znajomych czy po prostu przy jednej osobie jesteśmy już inni – zmienia się nam nastrój, myśli zmieniają format a wypowiedzi mają inny ton, niosą inny przekaz. W zależności od towarzystwa w jakim się znajdujemy postępujemy tak, by być osobą otwartą i rozmowną. Nie chcemy uchodzić za milczka, odszczepieńca – outsidera. Wraz z towarzystwem przychodzi do nas inny nastrój, wyraz twarzy czy wcześniej założone plany potrafią ulec zmianie.  Tak ja np. planowałem zrobić kolację o 19 i o 20 obejrzeć Plebanię… Nagle przychodzi ciocia, wujek,babcia, dziadek i z mojej Plebanii nici! Jednak pomimo niezadowolenia z przegapionego odcinka serialu należy się uśmiechać (i choćby na siłę), powinno się robić dobrą minę do złej gry… Bo jaka to gra bez Plebanii?! No dobrze dobrze. Inaczej też zachowujemy się przy rodzinie, a inaczej przy znajomych. Znika taka otoczka powściągliwości, zrzuca się z szyi smycz i można szaleć… Pogadać na luzie, wyjść się napić czy coś w tym guście. Nie zastanawiamy się nad tym co będzie, interesuje nas to co jest.
W trzecim wypadku będąc pośród tłumu każdy zachowuje się inaczej jednak wyróżnić można pewne zachowania łączące nas wszystkich, Czujemy ścisk i jesteśmy okrążeni, czasem widzimy spojrzenia innych co tylko drożni. Przychodzą do głowy różne myśli – poddajemy ocenie nie siebie, a właśnie tych, którzy nas otaczają! „Ale ta babka się ubrała! Co ona z cyrku wyszła czy co?!”, „Czemu ona się tak gapi, zaraz wydziabię jej te oczki!”, „Gdzie ona kupiła takie zajebiste szpilki?! Muszę mieć takie same!” No tak mniej więcej wygląda to u płci piękniej, ale u nas brzydali nie jest inaczej… „Co on się tak wozi?!”, „Co się tak gapisz?! Wpierdol dostaniesz to przestaniesz!” „Oooo Ale dupa, ruchałbym” Oczywiście jest to zapis myśli dość uproszczony – ale nie ukrywam, że w większości przypadków (po obu stronach) jest dosłownie identycznie… Będąc w tłumie potrafimy się wtopić, jednak wewnętrznie jesteśmy bardziej agresywni – nieznane otoczenie i ludzie, nieznane twarze i przeszywający wzrok. Też nie mogłem zrozumieć czemu się każdy na mnie gapi, dopóki nie pojąłem, że zamiast krótkich spodenek ubrałem tylko bokserki… Nie no a tak na poważnie ludzie mają dziwną minę gdy widza mnie chodzącego bez butów… Uwielbiam chodzić boso szczególnie w lecie gdy asfalt* czy chodzik są niewyobrażalnie nagrzane.

   To były tylko zachowania nas łączące – teraz jak do rozumu podchodzili inni? Każdy ból głowy kiedyś leczono wyrobieniem dziury w czaszce i zaklejenie jej złotem – umieralność była wysoka, ale przy udanych zabiegach zmniejszenie ciśnienia śródczaszkowego pomagało (jak to mówiono „wypędzić demony”) Potem na długi czas zapomniano o tym, do czasu gdy w okresie renesansu człowiek zaczął się rozwijać intelektualnie, rozum bym mylony z duszą i odwrotnie. Wiek XVIII, XIX i XX dały najwięcej informacji o rozumie, jednak pozwoliło to wyjaśnić tylko jeden procent naszego mózgu. Nie wyjaśniło to zachowań do jakich jesteśmy zmuszanie przez rozum, lub przez samych siebie wykorzystując go. Badania na umysłowo chorych i zwłokach niewiele przynosiły. Zrozumiano czym są nerwy, że przewodzi im impuls ale nie wiadomo było skąd się bierze. Nauczono się wpływać na umysły ludzi – było to tak zwane „prania mózgów” coś idealnego dla wojska – mnóstwo pieniędzy w to władowano. Zrozumiano ten mechanizm i wykorzystywano go do cna. Szczególnie po okresie wojennym.

   Ale na dzień dzisiejszy znamy tylko maksymalnie 10% tego co skrywa i za co odpowiada ludzki umysł, nie wykorzystujemy go nigdy w całości – jest to ułamek, kropla w morzu wręcz. Jednak ta niewiedza nas nie ogranicza w działaniach. Badamy zjawiska jakie w nas zachodzą licząc, że to właśnie od umysłu wszystko zależy. Często się mawia, że przeżycie nie jest kwestią siły fizycznej a zachowań do jakich zmuszany jest nasz umysł. Instynkt pierwotny jaki posiadamy, potrafi się obudzić w najmniej oczekiwanym momencie – i niejednokrotnie ratuje życie nasze często kosztem innego…

   Tak na koniec dodam o pewnym projekcie- Był śmiałek, któremu lekarze odcięli wszystkie zmysły od mózgu – tak więc wzrok, słuch, dotyk i odczuwanie bólu były „wyłączone” mógł tylko mówić – specjalna aparatura podtrzymywał go przy życiu i jak się okazuje człowiek ten niemalże martwy zaczął słyszeć głosy, mówił, że nie jest sam… Nikt mu nie wierzył, dopóki owe głosy nie zaczęły mówić mu o sekretach naukowców będących w laboratorium… Chciano przerwać test jednak władze odgórne się na to nie zgodziły. Człowiek ten prosił o śmierć, nie mógł spać, znieść tych głosów – jego rozum stale pracował. Teoretycznie pozbawiony czucia zaczął wydrapywać sobie oczy – wszyscy oniemieli, przywiązano go do stołu… Od dalej twierdził ,ze rozmawia ze zmarłymi potem zaczął bełkotać i milczał jakiś czas. Gdy chciano go już odłączyć i zabić jednocześnie odwrócił głowę w stronę lekarzy i powiedział – rozmawiałem z Bogiem, ale on nas opuścił. Zmarł bez ustalenia przyczyn (zapewne przez wycieńczenie lub jego mózg sam się wyłączył) **

*Dla nudzących się proszę odnaleźć pierwszą kropkę – by być w pełni poprawnym politycznie powinienem ten wyraz zamienić na Afroamerykanin (jednak zburzyłoby to sens wypowiedzi)
** Czytałem dwie wersje owej historii w jednej on cały czas leżał,  w drugiej rzucał się o ścianę – lub badania prowadzili ateiści, a w drugiej zaś ludzie bardzo wierzący jednak sens wypływał z nich ten sam – rozum jest definitywnie połączony z ciałem i bez tego połączenia potrafi funkcjonować i dalej przesyła informacje człowiekowi

Koniec cz.1