Wiedza szkolna i wiedza faktyczna

Nie ukrywam faktu, że szkoła potrafi tylko ogłupiać – w sposób podobny do telewizji. Działa to tylko na nieco inną skalę. Programy nauczania zmieniają się jak programy telewizyjne - każdy kolejny jest jeszcze większym badziewiem! Trzeba powiedzieć jasno – żaden nowy program nie wnosi niczego, co mogłoby poprawić edukację polskich szkół. Nie wspomnę już o wychowaniu młodzieży. Kiedyś szkołą miała za zadanie spełniać funkcję edukacyjno-wychowawczą!
szkola

Wiedza, którą się zdobywało niegdyś w szkole miała za zadanie przygotować do dorosłego życia. Wpajała podstawową wiedzę geograficzną, ale na tyle dobrze, by wiedzieć sporo na tematy powiązane z państwami, wiedzę przydatną. To samo z matematyki – materiały były przygotowywane w sposób ciągły – powiązany. Teraz skaczemy po materiale jak wszy po głowie licząc, że uda nam się coś uszczknąć… No niestety! Sposób nauczania jest nieprzemyślany jeżeli chodzi o każdy inny przedmiot. Biologia pokazuje odległość tematów – zaczynamy coś w pierwszej klasie, a wracamy do tego w trzeciej…  Jest to totalny bezsens stworzony przez zmieniających się ministrów.

Skoki po książce to jedno – drugim jest to, że wiedza książkowa często nijak odnosi się do życia. Jedynie zajęcia z techniki wniosły coś pozytywnego. Uczyły myślenia przestrzennego, wprowadzały zastosowania różnych narzędzi, metody planowania i kreślenia planów. Moim ulubionym przykładem jest obliczanie pierwiastków – szczególnie ciekawie wychodzi gdy mamy zadanie, w którym to trzeba obliczyć pole do zamalowania trójkąta i wychodzi nam ono dajmy 5 pierwiastków z 5! Liczba w ten sposób nie pokazuje nam dokładnego zużycia farby, bo nie odejmiemy pierwiastka od litrów farby!! Szukanie liczby X też nie ma sensu, zawsze gdy już ją znajdziemy, to będzie ona inna od poprzedniej! Czy ma to za zadanie pomóc w odkrywaniu świata za pomocą matematyki? Akurat sam z matematyki najgorszy nie jestem, ale znam wiele osób, które nie rozumieją jej – i słusznie! Matematyki nie da się nauczyć, można tylko wiedzieć jak coś obliczyć jednak dalej nie przynosi to nam żadnej korzyści, nie wnosi nic nowego i pozytywnego do życia. Czy ktokolwiek w dorosłym życiu obliczał coś mając dwie niewiadome? Chyba tylko w przypadku: „Gdzie kupię piwo w niedzielę jako X i za ile jako Y” podstawiając to pod wzór: tangens z cosinusa razy bagietka dzielone przez patelnię…

Istny obłęd!  Pójdźmy dalej tym tropem! Mamy fizykę… Oo widzę te uśmiechy! Obliczanie prędkości kosmicznych, ruchu obrotowego planet… Jeszcze ciekawszą sprawą jest zamienianie prędkości z kilometrów/godzinę na metry/sekundę. Po co to komu?! Lepiej jest znać prędkość w wartościach ogólno wykorzystywanych! Przeliczanie stopni Kelvina na Celcjusze też nie ma sensu jeżeli odnosimy się do badania substancji w stanie podstawowym – do innych układów odniesień także można wykorzystywać skalę pana Celcjusza – po co komplikować sobie życie?! Anglikami nie jesteśmy!
Chemia, bo i o nią pragnąłem zahaczyć powinna odnosić się do substancji i   przeciwdziałania na ich wpływ (czy to na środowisko czy na otoczenie). Pojęcia chemii powinny być przydatne i przygotować nas na kontakt z różnymi czynnikami. Szczerze mówiąc ja już teraz nie pamiętam czym jest kwas dimetyloazotanowy – czy jakiejkolwiek innej stu członowej nazwy

Jeżeli to ma nas czegoś nauczyć to jestem ciekaw czego…
WDŻ i lekcje religii – to dopiero potrafi nauczyć, jeno mówi prezerwatywy są cacy, drugie, że to dzieło szatana! To ma nas uczyć samodzielnego myślenia i podejmowania rozważnych decyzji!
pieklo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>